kwietnia 07

Natchnieniem do napisania tego artykułu były dla mnie doświadczenie ostatnich kilku lat mojej pracy i to że mówienie NIE przynosiło mi często więcej pożytku od mówienia tak. Ostatnio znalazłem też w sieci artykuł 10 Absolute “Nos!” for Freelancers który pokazuje że nie tylko ja miałem podobne problemy, a kluczem do ich rozwiązania jest asertywność.

Czy możesz przedstawić nam projekt/atrape a my się zastanowimy

NIE!

Każda szanująca się firma przed podpisaniem umowy z klientem ustala ile kosztować będzie każda część pracy. Przygotowanie projektu, atrapy czy analiza też są płatne. Jeżeli masz poświęcać swój czas to nigdy za darmo. Przeważnie podczas tworzenia aplikacji faza analizy i projektu to koszt na poziomie 15-20% płatny od razu po wykonaniu. Klient zawsze może zabrać owoce pracy analitycznej i pójść do innego developera. W takich przypadkach zaproponuj że projekt/analiza może być wykonany za odpowiednią opłatą razem z przeniesieniem praw autorskich do projektu na klienta. Zaproponuj też podpisanie odpowiedniej umowy bo w przeciwnym razie napracujesz się za darmo a w najlepszym przypadku postawisz się na z góry przegranej pozycji podczas negocjacji ceny całego projektu ponieważ ty już włożysz swoja pracę za która będziesz chciał odzyskać pieniądze a zleceniodawca wykorzysta twoją naiwność i słabe położenie w negocjacjach.

Czy przekażesz nam wszystkie prawa własności do kodu źródłowego?

NIE!

Wiele projektów które tworzysz bazuje na bibliotekach które powstawały podczas lat twojej pracy, zgadzając się na taki zapis pozbawiasz się prawa własności do tego wszystkiego. Niektórzy klienci oczywiście będą nalegać ponieważ zależeć im będzie na możliwości modyfikowania oprogramowania niezależnie od Ciebie. Ale to nie znaczy że muszą odebrać Tobie prawo własności tego kodu, w tym przypadku masz wiele innych rozwiązań. Możesz zaproponować im udostępnienie praw do modyfikowania twojego kodu źródłowego pozostawiając sobie prawo własności swojego kodu lub przynajmniej niektórych bibliotek oddając jedynie pełne prawo własności części kodu. Jeżeli problemem będzie brak możliwości rozwijania ich oprogramowania w przypadku jeżeli Ty tego odmówisz możesz zaproponować złożenie kodu źródłowego u notariusza i udostępnienie go firmie wtedy jeżeli twoja firma/Ty nie wywiążesz się z obowiązków umowy serwisowej przez okres 3-6 miesięcy. Możesz również zgodzić się na oddanie pełnych praw własności do swojego kodu ale pamiętaj wtedy że wszystko musisz pisać od zera i uwzględni to odpowiednio w kosztorysie.

Czy możemy zrobić to bez umowy i zapłacę ci kiedy skończysz?

NIE!

Niby dlaczego miałbyś podejmować ryzyko pracy dla obcej osoby które może Tobie nie zapłacić. Czasem nawet gorzej jest nie gdy ktoś nie płaci, lecz miesiącami przeciąga płatności i szantażuje Ciebie tym że jeżeli nie wykonasz takiego i takiego rozszerzenia którego nie było w umowie to im klient nie zapłaci a oni Tobie. WTF? Jak już pisałem wyżej projekt powinno wyceniać się partiami. Robisz analizę , klient za nią płaci, wykonasz umówioną część kodu , klient za nią płaci, wykonasz całość , klient płaci resztę i nie interesuje Ciebie czy jego klient jemu zapłacił czy nie. Nie jesteś udziałowcem w jego firmie, masz własny biznes w którym ktoś płaci za to co wykonałeś. Jeżeli ktoś własne ryzyko próbuje przerzucić na Ciebie to mu od razu podziękuj za współpracę. Zwłaszcza jako programista będziesz często współpracował z innymi firmami przy robieniu projektów, pamiętaj wtedy że te firmy zawsze wymagają od klienta minimum 20%-50% przedpłaty zanim rozpoczną jakiekolwiek działania i Ty powinieneś identycznie poprosić o zaliczkę przy podpisaniu umowy. Warto w umowie zawrzeć dokładnie daty do których klient zobowiązany jest dostarczyć Tobie niezbędne informacje a do kiedy ty wykonasz kod. Umowa musi również specyfikować co stanie się jeżeli któraś ze stron nie wykona zobowiązań i kto będzie odpowiadał jeżeli projekt wymknie się spod kontroli. Np klient przez 2 miesiące nie dostarczy tego co jest wymagane. Umowa powinna też określać zasady zamawiania rozszerzeń nie obejmujących specyfikacji projektu i ich cenę.

Za ile możesz skopiować tę stronę?

SORRY NIE MOGĘ!

Jeżeli klient przychodzi z taką propozycją to w 99% jest totalnie niepoważny i nie ma zielonego pojęcia czego oczekuje. Wydaje mu się że płacąc Tobie 5000$ (żeby tyle , czasem 500$) zarobi fortunę i stworzy drugi myspace, allegro czy google. Ludzie którzy stoją za takimi propozycjami nie zrobili żadnego rozpoznania rynku, nie wiedzą ile kosztuje taki projekt i ile należy włożyć pracy poza programowaniem żeby to wszystko miało szanse odnieść sukces. W przeciwnym razie przyszli by do Ciebie z gotową analizą tego co chcą i podali kilka przykładów podobnych stron i powiedzieli co i jak chcą usprawnić i dlaczego ich pomysł jest lepszy. Pamiętaj jednak że nawet w takich przypadkach może być ciężko. Dodatkowo pamiętaj o tym że takie postępowanie jest niemoralne i nie chciał byś chyba aby ktoś kradł twoje pomysły? Zdarzyło mi się kilka razy brać udział w kilku takich projektach i przeważnie kończyły się tym że klient poddawał sie w połowie projektu gdy nabierał doświadczenia i docierało do niego z czym będzie miał do czynienia. Zdarzyły się też takie projekty które zostały doprowadzone do końca, klient wydął znacznie więcej niż zamierzał. Pieniądze mu się nigdy nie zwrócą a ja miałem problemy z wydostaniem należnych mi pieniędzy za moją pracę. Naprawdę szkoda nerwów. Czasem jednak można się trochę ubawić przy takich klientach. Do firmy znajomego przyszła klientka która pokazała stronę www.google.pl , stwierdziła że to super pomysł i ona chce mieć identyczny projekt bo to taki fajny program i za ile oni mogą to skopiować :) Zawsze możesz wysłać takiego klienta na strony typu rentacoder.com gdzie ktoś z indii o podobnym pojęciu o programowaniu jak klient wyceni to na 100$ :) Klient się na pewno ucieszy.

Mam super propozycję, dostaniesz 10% zysków z mojego projektu!

SORRY ALE NIE!

Gdybym za każdą osobę która przychodzi do mnie twierdząc że jej projekt jest wart miliony dolarów dostawał tylko 100$ nie musiał bym pewnie jutro wstawać i iść do pracy :) Sorry ale jeżeli ktoś nie ma pieniędzy na programistę i nie wierzy w swój własny projekt to dlaczego miałbyś podejmować jego ryzyko? Nie masz własnych pomysłów gdzie dostaniesz 100% z zysków? Taki projekt nie jest zależny jedynie od pomysłu ale również od marketingu i planu biznesowego o którym ta osoba pewnie nie ma pojęcia. Dodatkowo jeżeli projekt nie wypali ( a to będzie raczej pewne) nie tylko nie dostaniesz zapłacone za twoją ciężką prace ale przy twojej naiwności będziesz serwisował i rozwijał projekt bo przecież włożyłeś w to już mnóstwo pracy które nie może się zmarnować a milion czeka za kolejną funkcjonalnością która była kluczem do sukcesu. Uwierz mi najlepiej takie propozycje odrzucić w przedbiegach! Jeżeli masz coś już zrobić, “ZRÓB TO SAM” albo poświęć swój czas tworząc kod opensource.

Daj mi twój numer gadu-gadu i telefon.

NIE!

Pamiętaj o tym że poważnych spraw projektowych nie omawia się na gadu-gadu czy przez telefon. Wymiana informacji powinna następować zgodnie z tym jak przedstawiono to w umowie. Emailem lub przez system zarządzania projektami jak dotproject, który uporządkuje wymianę informacji i będzie świetnym dowodem na to co , kto i kiedy zrobił. Jak również kto zawalił projekt i za jakie dodatkowe rozszerzenia klient musi Tobie zapłacić. Nie chcesz też chyba być zaczepiany w niedziele wieczorem bo serwer sql właśnie przestał działać a klient myśli że to wina programu. Przez wiele lat byłem administratorem sieci i wiem jaki to luksus być programistą. Pracować wtedy kiedy chce i ile chce a nie być zrywanym o trzeciej w nocy bo właśnie padła macierz dyskowa. Skoro nie musisz mieć stałych kontaktów z klientem i być na każde zawołanie to szanuj swoją prywatność i dokumentuj całą korespondencje z klientem. Niczego nie ustalaj przez telefon/gg. Wyjątkiem są duże projekty, które prowadzisz z zaufanymi klientami gdzie po pewnym rozwoju współpracy można klientowi iść na rękę.

Czy możesz to zrobić na wczoraj?

NIE!

Jeżeli przyzwyczaisz klienta do tego że on może przynosić wszystko na ostatnią chwile a Ty zawsze zdążysz bo nie prześpisz dwóch lub trzech noc to twoje życie jest już stracone. Zaczniesz pracować w weekendy, wakacje, podczas choroby i zamiast codziennej dawki sportu. Bo właśnie zadzwonił klient że znów jest na wczoraj. Szybko stracisz przyjemność z tego co robisz a to chyba jest najgorsze. Na takie rzeczy można pozwolić sobie jedynie okazyjnie i jeżeli klient jest rzeczywiście przyciśnięty do ściany, a cena będzie tak zaporowa że nigdy więcej nie odłoży niczego na wczoraj bo nie będzie się to opłacać. Zostałeś Freelancerem by pracować wtedy kiedy chcesz i tyle ile chcesz. No nie?

Rozumiem że nie masz czasu ale czy mógłbyś dla nas kontrolować kogoś?

NIE!

Nigdy nie zgadzaj się kontrolować kogoś, kto będzie robił projekt gdy Ty nie masz czasu. Odpowiadaj jedynie za swoją pracę a nie za kogoś kogo oni poszukają. Bo co stanie się jeżeli ten koleś jest idiotą i wszystko spieprzy? Ponieważ zgodziłeś sie go kontrolować to Ty będziesz później musiał poprawiać jego błędu. Pewnie okaże się że lepiej napisać wszystko od nowa i nie dość że będziesz robił ten projekt to jeszcze częściowo za friko. Jeżeli chcesz już mieć takie zapędy to zatrudni ludzi i otwórz własną firmę programistyczną. Weź całe ryzyko na siebie i także wszystkie profity.

Mamy tańsze oferty, czy obniży Pan cenę?

NIE!

Wczoraj czytałem artykuł że wydajność programistów po sześciu latach pracy wzrasta dwukrotnie. Według mnie to bzdura gdyż wzrasta ona o wiele więcej. Tak samo jest z twoimi umiejętnościami i doświadczeniem. Na cenę składa sie nie tylko klepanie kodu, ale także to jak zaprojektujesz rozwiązanie, czy będzie skalowalne, czy zrobisz to na czas, czy jesteś komunikatywny, czy umiesz się sprzedać, czy masz doświadczenie w dziedzinie której dotyczy projekt. Zwłaszcza jeżeli podajesz stawki za godzinę , czego raczej unikaj znalezienie kogoś tańszego nie oznacza że napisze to lepiej i w tym samym czasie. W mojej karierze zawodowej często zdarzało mi się poprawiać kod po ludziach którzy niby wykonali zlecenie ale wszystko było tak źle napisane, że w rzeczywistości kod był bezwartościowy. Jego serwisowanie prędzej czy później przekroczy koszty napisania softu od nowa (nie wspomnę nawet o stratach związanych z awaryjnością). Jeżeli klient bardzo ciśnie z ceną i twierdzi że ma kogoś kto zrobi to taniej i lepiej zostaw mu wolny wybór. Znasz swoją wartość i zrobiłeś uczciwą wycenę. Istnieje duża szansa że klient wróci do Ciebie ponieważ wycenić za pół darmo projekt każdy potrafi, lecz niewiele osób taki projekt zrealizuje. Widać to zwłaszcza na portalach typu rentacoder.com gdzie ludzie pracę która na pierwszy rzut oka wygląda na minimum 100-200 godzin pracy wyceniają na 200$ bo nie rozumieją czego się podejmują lub zwyczajnie im to wisi. Mógłbym tutaj przytoczyć dziesiątki przypadków zatrudniania programistów z Indii, Pakistanu czy po prostu koderów amatorów które skończyły sie tragedia i wtopieniem pieniędzy i czasu w błoto. (ostatnio dodałem nowy artykuł o tym jak prawidłowo wycenić projekt).

Czy możesz poprawić / dokończyć kod po naszym programiście?

NIE!

Początkowo bawiłem się w poprawienie rzeczy po kimś i przeważnie kończyło się to źle. Powody tego były różne. Często okazywało się że dodanie małej funkcjonalności która powinna trwać 2 godziny zajmowała 2 dni i łatwiej było by napisać cały kod od zera. Niestety nie wiesz tego przed podjęciem się zadania i nikt nie przewiduje że poprzednik mógł być aż takim idiotą. Widziałem już schematy baz danych które nie trzymały się żadnych zasad , zapytania zajmujące 1/2 strony A4 i trwające minute które można było zamknąć w 3 linijkach i 50 milisekundach, cały system CMS napisany proceduralnie w którym niektóre kawałki kodu powtarzały sie 30 razy i nie było linijki komentarza. Na takim zleceniu ciężko jest zarobić, można natomiast stracić nerwy i zdrowie. Dodatkowo pozostaje pytanie dlaczego poprzedni programista nie chce kontynuować dzieła? Albo ma świadomość że to takie bagno i już sam nie potrafi albo klient jest problematyczny i ktoś nie miał już ochoty na współpracę. Taka zabawa jest dobra jedynie na początek jeżeli chcesz sie podszkolić, zobaczyć jak robią to inni i przeważnie uczyć się jak tego nie należy robić 😉

Brak równowagi w zaproponowanych warunkach

NIE!

Dziś postanowiłem dodać jeszcze jeden punkt do spisu nie dla freelancera. Pisałem już o tym że w biznesie obie strony muszą wygrać aby biznes się udał. Chciałbym zwrócić waszą uwagę na umowy jakie dostajecie do podpisu. Zdarzało mi sie już negocjować różne rzeczy, ale to co dostałem ostatnio przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Umowa zobowiązywała mnie do wykonania zlecenie, które zupełnie nie było sprecyzowane. Nakładała na mnie wiele ograniczeń co do technologii, czy wiedzy jakie później będę mógł wykorzystać. Nakładała ograniczenia co do firm z którymi przez najbliższe kilka lat będę mógł podjąć współpracę, jeżeli zdecyduje się na to zlecenie. Dodatkowo nakładała na mnie kary umowne, które nie miały żadnego limitu ani jasnych zasad i mogły być wielokrotnie nakładane za to samo. Z drugiej strony zleceniodawca nie zobowiązywał się do niczego, przy odpowiednim interpretowaniu umowy nie był nawet zmuszony żeby zapłacić za wykonaną pracę. Dodatkowo w ramach bonusu miałem zobowiązać się do oświadczenia o zachowaniu tajemnicy w którym nawet poinformowanie kogoś o tym że robie projekt na silniku forum x czy y, groziło by mi karą, której wysokość była wyliczona na kilkunastokrotność wartości mojego zlecenia (kilkadziesiąt średnich krajowych) i zgodnie, z nie do końca sprecyzowaną umową mogła być właściwie nakładana wielokrotnie. Czytając to zastanawiałem się czy osoba która to pisała uważa mnie za aż takiego idiotę. Następna zasada – nigdy nie zgadzajcie się na kary które przekraczają wielkość potencjalnego zarobku, który możecie mieć z wykonania zlecenia. Do tego zawsze pilnujcie aby maksymalna wartość kary umownej była dokładnie sprecyzowana jak i warunki jej nałożenia. Nie podpisujcie też umów w których zleceniodawca nie zobowiązuje się do niczego ze swojej strony. To jest brak równowagi i prędzej czy później obróci się przeciwko wam. Miałem już sytuacje skrajne w których klient spóźnił się o miesiąc z dostarczeniem materiałów, a później miał pretensje że projekt obsunął się o dwa tygodnie. Wszystkie zobowiązania wasze w stosunku do klienta i klienta wobec was powinny być sprecyzowane w umowie lub odpowiednim załączniku (najlepiej z dokładnymi datami, kto na kiedy co ma dostarczyć). Stworzenie dobrej umowy trwa kilka godzin, a pozwala bezstresowo przebyć przez wiele zleceń.

33 Responses to “kiedy freelancer mówi nie :)”

  1. Marcino Says:

    Przeczytalem dwa razy. Nic dodać. Nic ująć.
    Po prostu świetny artykuł! Zebrałeś moje przemyslenia z ostatnich lat pracy :) Myślę, że niejednemu freelancerowi rozpoczynającemu swoją ‘samotną’ podroż te informacje będą na wage złota.

  2. Pomyk Says:

    Dobry artykuł. Właśnie zastanawiam się nad zostaniem freelancerem. Poza tym dzięki za dodanie do tuts.pl 😉

  3. CzarnyZajaczek Says:

    Świetny wpis. Będę śledził dalsze losy tego bloga. Pozdrawiam

  4. zarobki freelancera - jak wycenić projekt. | blog kris'a Says:

    […] kiedy freelancer mówi nie :) kwietnia […]

  5. empathon Says:

    Świetny artykuł. Szkoda tylko, że nie mogłem go przeczytać parę lat temu kiedy zaczynałem własną przygodę z freelancerką 😉

  6. Szarex Says:

    Ciekawe i pożyteczne rady. Być może przydadzą się w przyszłości, jeśli zdecyduję się zostać wolnym strzelcem. Blog dodałem do zakładek i źródeł RSS bo na pierwszy rzut oka wydaje się interesujący, Będę śledził jego dalszy rozwój.

  7. soulhooligan Says:

    Wow! Wreszcie ktoś to podsumował. Trzeba ludzi przyzwyczajać do wartości pracy, czasu i … do racjonalności konstruowania zleceń. Sam miałem niedawno klienta, z którym popełniłem 8.10 powyższych błędów i mimo, że był znajomym – współpraca skończyła się jatką.

  8. pinki Says:

    Dziękuję! SUPER(!) ważne informacje

    pozdrawiam

  9. CzarnyZajaczek Says:

    Dodam że na razie nie stosuję się do sporej części tych zaleceń, ale zacząłem dopiero niecałe 2 miesiące temu, i niektórze rzeczy robię celowo, np. robię demówki i analizuję jak się da wykonać np. dany skrypt ponieważ klienci dla których pracuję po prostu mnie nie znają a moje portfolio jest bardzo hmmm ubogie. Zresztą chodzi o proste skrypty, głównie moduły czy modyfikacje do skryptów Open Source.
    Kolejna uwaga, to serwisy typu zlecenia.przez.net są dobre na początek, jeśli jeszcze nic nie robiłeś, ale warto budować własny rynek, czy to będą stali klienci jak w moim przypadku, czy np. reklamowanie się w inny sposób. Jeśli ktoś opiera się tylko na serwisach freelancerskich, czy też na tym że klient dowiedział się o nim od znajomego ale w każdym razie na tych klientach którzy sami szukają freelancerów, to może zawsze się spotykać z tymi sytuacjami wymienionymi powyżej.
    Freelancer to firma, nawet jeśli nie rejestrujesz działalności, to funkcjonujesz jak mała firma. Jeśli postarasz się o swój własny rynek, stałych klientów/reklamę/stworzenie marki (np. dobry serwis www) to ty będziesz wybierał dla których klientów i na jakich warunkach chcesz pracować. Jeśli nie, to warunki będą narzucać ci klienci, którzy się do ciebie zgłoszą, bo nie będziesz miał innych.

  10. shpyo Says:

    Muszę przyznać, że to wszystko jest prawdą ;). Na początku zawsze mówiłem TAK. Miałem ostrą jazdę z projektami. Z drugiej strony, dzięki takim “wynalazkom” moje skille poszły w górę ;>

  11. Tomasz Mazur Says:

    Chyba każdy przechodził podobną drogę… 😉 Bardzo dobry artykuł, widać ze na programowaniu zjadłes zęby. Ostatnio odrzuciłem pare ofert, i wiem jak dobrze postapilem, bo mam kontakt z osoba, ktora to przyjela hehe

  12. adi Says:

    fajnie, ze ktos zebral te rady w jednym kawalku.
    dotycza wprawdzie osob zajmujacych sie pisaniem softu, ale mysle, ze ich zastosowanie jest uniwersalne.

    do autora postu: >>czarnyzajaczek.

    nie do konca sie zgodze. trzeba tego wymagac, ale grzecznie. grzecznie to znaczy STANOWCZO. Pozwolisz sobie na jedno ustepstwo — przepadles!

    I jeszcze jedno. Zleceniodawca i Twórca graja, w sumie, po jednej stronie. Koniec końców, obaj są autorami! Nie twórzmy podziałów.

    :))))

  13. piotr Says:

    Swietny tekst.

  14. Kashub [~]o Says:

    Post fajny i życiowy :)
    Po latach doświadczeń jako freelancer nasuwa mi się tylko uwaga co do “Mam super propozycję, dostaniesz 10% zysków z mojego projektu!”.
    Czasami można śmiało powiedzieć “Tak” (tzn. zgodnie z zasadami handlu, marketingu, itp. “Tak, ale za 15%” 😉 ). W jakich sytuacjach? W takich, kiedy wartość pracy poświęconej na ‘to coś’, co klient chce mieć jest bardzo mała. Lepiej nie wziąć nic, a może w przyszłości coś z tego będzie. Nawet jeśli biznes mu nie wyjdzie, to nie tracimy na tym zbyt wiele. A na pewno zostaniemy też przez niego poleceni innym i sam też do nas przyjdzie jak będzie chciał mieć coś więcej :)

  15. nandrew Says:

    Szkoda że poszczególne “błędy” nie ponumerowałeś w paragrafy 😉 Łatwiej rozmawiałoby się z kolegami: “- złamałem pierwszy i trzeci; – no a ja siódmy, ale na razie nie jest źle” 😀

  16. bgo Says:

    popieram w całej rozciągłości absolutnie wszystkie punkty – robię projekty już kawał czasu i ze wszystkim tym już się spotkałem. Chyba będę odsyłał każdego swojego klienta do tego tekstu… kawał dobrej roboty ;D

  17. Adam Says:

    Witam,
    Ciekawe przeniesienie zaleceń wakuplater na polskie realia.

    Fajnie, że wspomniałeś o dotproject i w związku z tym mam pytanie. Czy znasz/znacie podobne narzędzia ale pisane w Java?

  18. Sławek Says:

    Nie pozostaje mi nic innego jak również zgodzić się z tym, że artykuł jest świetny. Faktycznie w treściwej formie zawarto wszystkie problemy z jakimi spotyka się chyba każdy freelancer. Dzięki za ten artykuł mimo, że sporo przerobiłem lub przerabiam na własnym grzbiecie i nie są to dla mnie rzeczy nowe:) Na pewno będę śledził ten blog. Dzięki i pozdrawiam

  19. Andrzej Śliwa Says:

    W 100% zgadzam się z tym artykułem, do takich wniosków dochodzi każdy z nas. Pamietajmy tylko o tym że ludzie zaczynający dopiero swoją przygode z komercyjnym programowaniem, nie mają odpowiednich walorów i to właśnie oni podejmują się zadań których ty byś się wystrzegał. Kolejny problem to podejście do pracy. Wiekszość freelancerów ma podejście do pracy “freestyle’owe”, brak im metodyk pracy, ze już o systematyczności i profesjonaliźmie nie wspomne, i to własnie takie osoby psują wizerunek freelancera jako specjalisty.

  20. Darek Grund Says:

    Świetny tekst. Jestem freelancerem od 5 lat i potkałem się ze wszystkim co tutaj opisałeś. Sam popełniłem dokładnie te same błędy :)
    Zainteresowałem się szczególnie działem Czy przekażesz nam wszystkie prawa własności do kodu źródłowego? – moje pytanie brzmi GDZIE można znaleźć przykładowy tekst takiej umowy, szukam od 3 dni i nie udało mi się znaleźć czegoś takiego. Zależy mi na tym, aby prawa do kodu pozostały moje a klient mógł korzystać ze strony.

  21. giku Says:

    Tekst jak najbardziej prawdziwy, ale niestety rzeczywistosc jest analogowa :). Jezeli nie jestes jeszcze rozchwytywany i polujesz na zlecenia, tudziez nie ma na piwo… zaczynasz mimowolnie przesuwac balans

  22. MULDEK Says:

    wszystko się zgadza – tacy są klienci
    zazwyczaj lecą w głupa i traktują nas – freelancerów jak idiotów
    generalnie mogę stwierdzić, że każdy pisany tu przypadek miął miejsce i u mnie, nawet przepisywanie kodu, czy koordynowanie czyichś prac
    na szczęście klientem byli zaifani ludzie i nie miałem nieprzyjemności…
    ale miałem za to akcje typu kary umowne i umowy o zachowaniu poufności, przy czym projekty do tego były typu “kopia google” :) fajnie co? 😉
    bardzo duża część agenrji reklamowych i kreatywnych (tam gdzie powstają projekty webowe i graficzne) proponują “udziały” i rzucają hasła, że zapłacą jak im klient zapłaci
    to są śmiechy na sali… tylko raz wziąłem taki projekt, kase dostałem, ale dopiero gdy klient zapłacił – na szczęście zapłacił hehe

    pozdrawiam autora bloga – masz duża odwagę aby o tym pisać – brawo!

    p.s. może by warto umieścić przykładowe dobre dla frelancerów umowy?

  23. MULDEK Says:

    aha jeszcze jedna ważna rzecz, której moi skromnym zdaniem autor nie napisał:

    NIGDY nie rób biznesów z rodziną i sąsiadami z osiedla czy podwórka
    wcześniej czy później będą chcieli Ci zapłacić (lub nie zapłacić) “po sąsiedzku” lub “rodzinnie”

    kumple są do piwa, a rodzina do zdjęć

    także sorry Winnettou, no fuckin’ way, ’cause life is brutal and somestimes kopas w dupas…

  24. Jacek P Says:

    Witam Krisa!
    Chociaż Twój artykuł poruszył grono informatyków to jednak odnosi się do wszystkich freelancerów. Ja tak działam od kilku lat jako doradca w biznesie i przyznam, że nie ma lekko. Gdy jest zlecenie jest super, gdy nie ma – „zęby w ścianę”. Mam interdyscyplinarne wykształcenie – jestem ekonomistą, specjalistą od ZZL, mam wykształcenie i duuuże doświadczenie w rachunkowości i finansach i jeszcze dyplom elektronika. A jednak ciągle trudno o stałe, dobre kontrakty. Kiedyś się zamartwiałem, że ze mną coś jest nie tak. Ale po dłużej obserwacji zleceniodawców i rozmowach z kolegami z branży doszedłem do wniosku, że właściciele firm, z którymi współpracowałem nie dorośli mentalnie do kapitału jaki udało im się zgromadzić. Nie potrafią jeszcze korzystać z takich specjalistów jak my, a sami nie dają już rady zarządzać przedsiębiorstwem, które ich przerosło. I to jest uwaga dla wszystkich freelancerów – nie dajcie się kiwać! Nie dajcie sobie wmówić, że ktoś coś zrobi taniej, szybciej, sprawniej. Gdyby tak było zleceniodawca nie rozmawiał by z Wami. Jeśli ktoś chciałby nawiązać ze mną kontakt i porozmawiać – zapraszam: jecek@final.net.pl oraz tel. kom: 0609190886. Udzielam też porad jak założyć własny biznes i kalkulować jego opłacalność. Odpłatnie oczywiście 😉
    Teraz do Darka Grunda – umowa, któej szukasz nazywa sie umową o przeniesienie praw autorskich lub przeniesienie włąsnosci intelektualnej. Można znaleźć ją na różnych formach prawniczych (np. prawo.hoga.pl). Mogę ją również napisać z moim kolegą prawnikiem na zamóienie, ale to już jest pewien koszt. Natomiast raz zainwestowane pieniądze w taki wzór umowy będą procentować w dalszej Twojej pracy. Pozdrawiam Krisa i wszystkich na formum tego blogu. Jacek Krzysztof Pęczak

  25. Rafal Says:

    mam własnie propozycję umowy na programowanie, gdzie jest mowa o karze umownej za nie wykonanie pracy lub jej części do 2 tygodni po terminie. kara ma wynosić 5 krotność wynagrodzenia. A kara za złamanie praw autorskich mojej firmy lub mojej poprzedniej firmy wynosi 50 krotnośc wynagrodzenia.
    A jak znajduję w Internecie to kary są 20 razy mniejsze.

  26. admin Says:

    do Rafała:
    Nie podpisał bym takiej umowy. zysk to przecież niewielka część umowy więc ryzykował byś 200 a może 300 krotność ewentualnego profitu. Przy takiej umowie dorzucił bym z 500% marży 😉 Kary umowna za przekroczenie terminu to może być 1 może 2% za dzień, a nie 500% za 14 dni.
    do Jacka P:
    Też uważałem że kilku właścicieli z którymi pracowałem mentalnie nie dorośli do swojego kapitału i dlatego mam własną firmę i każdemu kto dojdzie do podobnego wniosku radzę to samo :)
    do MULDKa:
    z tą rodziną i znajomymi masz 1001% racji :)

  27. MULDEK Says:

    admin: sie wie :)

  28. Igor Says:

    “Czy możesz poprawić / dokończyć kod po naszym programiście?”

    Pytam o dokumentację, w tym dokumentację kodu źródłowego.

    Czy jest zatwierdzona specyfikacja ?
    Czy jest projekt ?
    W jakim stanie jest kod źródłowy ? Czy mają ustalony styl, czy są komentarze ?

    To są bardzo trudne pytania :)
    Dyskwalifikują od razu, gdy gość zupełnie nie wie o co chodzi.

    Ale może się zdarzyć, że robota jest dobrze przygotowana, tylko programista wylądował w szpitalu, albo ma problemy rodzinne. Oczywiście jest to teoria.

    Pytanie: a jeśli zleceniodawca zastrzega, że nie chce abym podpisywał program ?
    To co ?
    Zażądać, na przykład, podwójnej lub kilkukrotnej zapłaty ?
    Czy powiedzieć: żegnaj/farewell ?

  29. Al Says:

    dzięki za artykuł!
    Nie jestem programistą, ale architektem/ projektantem, też działam jako freelancer i w 100% zgadza się wszystko to, co opisałeś…szkoda, że nie dane mi było poczytać tego kilka lat temu, bo na własnej skórze musiałam dojść do podobnych konkluzji.
    Ale dobrze mieć tak zebrane myśli w jednym miejscu (w Twoim blogu) :)
    pozdrawiam!

  30. master Says:

    Mistrzu rozpocznij własną drogę do bogactwa na własny rachunek a nie jako robotnik freelander.

  31. Dariusz Says:

    To może być tak, że da się przetestować klienta pod względem jego uczciwości. Te 10 nie freelancera to jest właśnie to. Często jest tak, że klient chce tylko wykorzystać freelancera, nie płacąc mu wynagrodzenia.

    Dla przykładu projekty “na wczoraj”, umowa na później. Tylko że po otrzymaniu produktu klient może zapomnieć o freelancerze. Dlatego najlepiej pobierać zaliczki. Jeżeli chodzi o projekt atrapę to raczej nie byłbym tak na nie, gdyż wielu freelancerów po prostu nie ma jeszcze odpowiedniego portfolio. Realizacja projektu atrapy może być działaniem “na zachętę” i zwiększyć szanse na realizację zlecenia (nie tylko na aukcji).

    Niestety obawiam się, że te 10 (tutaj 11) NIE, może mieć zastosowanie tylko w przypadku gdy jest już kolejka klientów. Trudnoby stosować te wszystkie zasady, gdy jest tylko jeden klient, który zresztą sam dyktuje warunki. Jednak nie należy się na wszystko godzić bo nie wyjdzie to na dobre freelancerowi.

  32. Lanca Says:

    No tak… rzeczywistość bywa różna. Poza tym nie dziwię się wielu klientom że:
    – nie chcą płacić zaliczek (bo jakiś osioł wcześniej wziął i zniknął)
    – chcą na już (ja akurat takich lubię… płacą więcej)
    – chcą telefon/gg (no chyba dość jasne)
    – chcą taniej (bo myślą że każdy trzyma poziom… ale tak będzie dopóki jakiś pajac nie wyprowadzi ich z błędu)
    Z tymi płatnościami sprawa jest ciekawa… chodzi jakaś plotka po necie że jest jakaś firma która ubezpiecza płatności za zlecenia. Wiecie coś o tym?

  33. admin Says:

    @master: od dawna już tak robię, dlatego między innymi nie mam czasu na tego bloga
    @Dariusz: nie powiem bo moje początki też były trudne ale jeżeli jesteś dobry to po jakimś czasie możesz sobie pozwolić na odrzucanie zleceń. Zresztą przy dzisiejszym rynku naprawdę nie jest już tak trudno się wkręcić jak kiedyś. Teraz warunki dyktują bardziej programiści/webmasterzy co spokojnie mogę odczuć bo aktualnie stoję przeważnie po obu stronach barykady w zależności od projektu.
    @Lanca: w budowlance nikt ci bez zaliczki nie przyjdzie, dlaczego inaczej ma być we freelancingu ? Na dzień dzisiejszy opieram się głównie na wzajemnym zaufaniu ale mam sporą ilość sprawdzonych klientów więc nie muszę brać problematycznych i ryzykownych zleceń. Co do telefonu czy gg za każdym razem ustalam zasady komunikacji. Preferuje maile i narzędzia do zarządzania projektami. Tam gdzie wydaje mi się że projekt jest tak mały że załatwimy to na telefon kończy się milionem nieporozumień i niepotrzebnym zawracaniem gitary.

Leave a Reply

Preview: